Cyklady: wspomnienie z rejsu

Zdarza się Wam czasem otrzymać zlecenie, którego realizacja sprawia Wam tak dużą przyjemność, że czasem aż trochę głupio brać za nie pieniądze? Ja miałam takie odczucie wykonując obraz na zlecenie znajomych, z którymi w maju ubiegłego roku odbyłam rejs po Morzu Egejskim, zwiedzając Cyklady greckie. Ten rejs – gdy myślę o nim dziś – był swoistym punktem zwrotnym…

Zwalniaj po ludzku… albo pozwól odejść?

Zwolnienia grupowe… Nikt ich nie lubi. Przeprowadzane są zazwyczaj w dużych firmach w obliczu szeroko rozumianego kryzysu: szybko, bezpardonowo i często również bez emocji. Dlaczego właściwie pracodawcy częstują swoich pracowników zwolnieniami grupowymi… zamiast poprosić, aby zechcieli odejść? Wtedy i wilk będzie syty – i owieczka cała… A może się mylę? Wilk i owce Usłyszałam dziś w radiu wzmiankę o restrukturyzacji…

Japanese Style: medytacja z pędzlem w dłoni

Ta praca to mój powrót do zabawy z tuszem i odkrywaniem jego możliwości. Kolejny etap mojej zabawy w artystkę – tym razem ukłon w kierunku wywodzącej się z Chin, a pielęgnowanej i rozwijanej w Japonii techniki. Sumi-e. Ten subtelny styl nawiązuje do sztuki kaligrafii. Obrazy tworzone są za pomocą tuszu – czarnego, czasem w połączeniu…

Travel Journal: Przechowalnia Marzeń

Do Przechowalni Marzeń nie trafiłam przypadkiem. Od razu po przyjechaniu do Siedliska zaczerpnęłam informacji od niezawodnego wujka Google, pytając go o pobliskie miejsca, które warto odwiedzić. Wujek nie kazał długo czekać na odpowiedź. Przechowalnia Marzeń pojawiła się na jednej z pierwszych pozycji, z maksymalną ilością gwiazdek w ocenie. Po wejściu na pięknie zaprojektowaną stronę moją uwagę zwrócił napisany przez…

Motyle

Niezwykle wdzięczna technika. Batik. Wywodzące się z Indonezji malarstwo rozgrzanym woskiem na tkaninie. Daje niezwykły efekt – niezależnie od tego, jak doświadczony jest twórca. Odwdzięcza się cierpliwym za konsekwencję i zaangażowanie niesamowitymi efektami barwnymi. Ale trzeba sobie na ten efekt zasłużyć. To bardzo czasochłonna technika. Nanoszenie wosku na tkaninę, kolejne barwienia, znów wosk…  W dodatku batik jest…

Travel Journal: Siedlisko na Wygonie

Jestem tu od dwóch dni. Na razie oswajam się z nadmiarem wolnego czasu. Jestem na wakacjach. Sama. To czas dla mnie. Tylko dla mnie. Nie muszę nic – mogę wszystko. Mam rzecz jasna plany – całkiem ambitne, jak na wakacje. Ale dotyczą tylko i wyłącznie mnie. Zrobię – dobrze. Nie zrobię – widocznie tak miało…

Wakacje? Ratunku!

Mamusiu, a gdzie w tym roku będzie nasz Wakacyjny Domek? Ożeż w mordę! Znaczy się – ten, no… Jasny gwint! WAKACYJNY DOMEK! Cholera jasna – zapomniałam! Pytanie zadało moje dziecko. Dokładniej mówiąc: córka. Pierworodna. W momencie, gdy pytanie padło (czerwiec 2016), pierworodna miała już ukończone 5 lat, co wpłynęło niewątpliwie na przenikliwość i celowość rzeczonego. To już nie ten…

Niewidzialna (Szpital straconych nadziei)

Moja wizyta w szpitalu tamtej soboty była planowana. KTG w terminie porodu – dokładnie jak zalecił lekarz. Zupełnie nie czułam, że to dziś, ale termin, to termin. Jedziemy! Nie przewidziałam tylko, że w tym szpitalu już tego dnia zostanę. Pech chciał, że w drodze do szpitala w nasz samochód z pełną prędkością wjechało brązowe BMW.…

Travel Journal: Cykady na Cykladach

Do tej pory trudno uwierzyć, że tu jestem. Jeszcze do wczoraj codziennie gnałam do pracy, by potem – znów w dzikim pędzie – lecieć po moje dwa skarby najdroższe. Godzina zero: 17.00. Do tej godziny (i ani minuty dłużej) czynne jest przedszkole mojej pierworodnej. Dzisiaj godziny zero nie ma – i nie będzie. I tak jeszcze…